Czytanie fotograficzne? Piękna legenda.
Rekordy „fotograficznego" brzmią jak doniesienia o UFO — dlatego tej metody nie uczymy. Sprawdzamy, co w niej jest prawdą, a realne przyspieszenie dostarcza trening szybkiego czytania. Na rozgrzewkę: darmowy tachistoskop.
Czym jest czytanie fotograficzne — i czym nie jest
Czytanie fotograficzne to metoda pracy z tekstem, w której zamiast czytać słowo po słowie, obejmujesz wzrokiem całe strony. Jej zwolennicy opisują „przeczytanie” 200–300 stron w 10–15 minut, a informacje mają integrować się z opóźnieniem — bywa, że dopiero po kilku godzinach czytelnik zaczyna przypominać sobie szczegóły książki, którą skanował.
Brzmi spektakularnie? Właśnie dlatego wolimy zacząć od uczciwego postawienia sprawy.
Czym jest
- treningiem patrzenia na tekst całymi stronami, a nie słowo po słowie,
- metodą opartą na pamięci fotograficznej (ejdetycznej) i szczególnym stanie koncentracji,
- umiejętnością, która wymaga systematycznych ćwiczeń i jasno określonego celu czytania.
Czym nie jest
- nie jest magią — rekordy czytania fotograficznego nie zostały uznane przez księgę rekordów Guinnessa,
- nie jest dla każdego — wymaga dostępu do pamięci ejdetycznej, którą ma mniej niż 1% dorosłych,
- nie zastępuje rozumienia — czytanie bez zrozumienia nie ma sensu, niezależnie od tempa.
Aktualna wiedza o uczeniu się wskazuje zresztą raczej na świadome szybkie czytanie — daje ono znacznie większą pewność, że faktycznie wiesz, co przeczytałeś. Dlatego uprzedzamy uczciwie: nie uczymy czytania fotograficznego i nie polecamy szkoleń z tej metody. Traktujemy ją jako fascynującą ciekawostkę — a energię, którą chciałbyś w nią włożyć, lepiej zainwestować w solidny trening szybkiego czytania. Na tej stronie znajdziesz rzetelny opis zjawiska i darmowy tachistoskop, który przyda się niezależnie od drogi.
Ile naprawdę można przyspieszyć?
Rekordziści czytania fotograficznego deklarowali zawrotne wyniki: Paul McKenna — 200 000 słów na minutę, Pete Bissonette — 693 000. Oba rekordy ustanawiano na urządzeniach błyskawicznie przesuwających tekst, bez przekładania kartek. Tempo pozwalające „przeczytać” 800 stron w pół minuty mija się jednak z biologicznymi możliwościami oka i mózgu. Te doniesienia brzmią trochę jak relacje o UFO: spektakularne, chętnie powtarzane — i bez twardych dowodów. Traktuj je jak ciekawostkę, nie jak punkt odniesienia. Jeśli szukasz realnych efektów, kieruj wzrok na szybkie czytanie.
Co jest realne:
- 2–3 razy szybciej — tyle daje solidny trening szybkiego czytania większości osób. Nie potrzebujesz do tego pamięci fotograficznej.
- Tempo „przeglądania” książki — czytanie fotograficzne pozwala pracować z książką w czasie, w jakim inni ledwie ją kartkują. To poziom dla zaawansowanych, z odpowiednimi predyspozycjami.
- Dwie książki dziennie — efekt opisywany przez osoby, które opanowały metodę w pełni. Osiągalny, ale nie obiecujemy go każdemu.
Zamiast wierzyć liczbom na słowo, zmierz swoje obecne tempo — test znajdziesz w sekcji „Od czego zacząć” na dole strony.
Tachistoskop — trening błyskowy dla oka
Tachistoskop to trener błyskowy: wyświetla bodziec przez ułamek sekundy, a Twoim zadaniem jest go rozpoznać. W ten sposób ćwiczysz szybkość postrzegania i szerokość pola widzenia — fundament każdej szybszej techniki czytania, także fotograficznej.
Trzy tryby treningu:
- Liczby — coraz dłuższe ciągi cyfr w krótkim błysku; trenujesz refleks wzrokowy i precyzję spostrzegania.
- Słowa — całe wyrazy i frazy w jednej ekspozycji; uczysz się chwytać znaczenie bez literowania.
- Poszerzanie pola widzenia — bodźce pojawiają się coraz dalej od punktu fiksacji; wzrok stopniowo obejmuje coraz większy obszar naraz.
Podczas ćwiczenia patrzysz w punkt fiksacji na środku ekranu. Poziomy rosną stopniowo — od ekspozycji, które rozpozna każdy, po błyski wymagające naprawdę wytrenowanego oka.
Strategia SQR3 — najpierw porządek, potem prędkość
Strategię SQR3 opracował amerykański psycholog Francis Pleasant Robinson. To prosty schemat, dzięki któremu przeciętny czytelnik mógł uczyć się sprawniejszego czytania na długo przed modą na kursy:
- Survey — przegląd. Szybko przeglądasz cały tekst: strukturę, nagłówki, ilustracje. Wiesz, z czym masz do czynienia.
- Question — pytania. Ustalasz, czego konkretnie chcesz się z tego tekstu dowiedzieć. To pytania nadają czytaniu cel.
- R3 — Reading, czyli czytanie. Dopiero teraz czytasz — szukając odpowiedzi na swoje pytania, a nie „lecąc” po literach.
Czytanie fotograficzne idzie o krok dalej: przegląd odbywa się w stanie poszerzonej uwagi (tzw. FotoFocus), a tekst skanuje się całymi stronami — dopiero po takim przeglądzie zaczyna się właściwe czytanie. Wspólna zasada pozostaje jednak ta sama: najpierw cel i przegląd, potem lektura. Samo przyspieszanie bez tego porządku niewiele daje.
Warto przeczytać
Szybkie czytanie i czytanie fotograficzne
Od Leonarda da Vinci po Kennedy’ego, który podobno czytał 1200 słów na minutę — historia metody i rekordy z pogranicza legendy. I dlaczego współczesne doświadczenia wskazują raczej na świadome szybkie czytanie.
Pamięć fotograficzna podczas uczenia się
Pamięć ejdetyczną ma około 20% sześciolatków i mniej niż 1% dorosłych — nieużywana, po prostu zanika. O demencji cyfrowej, neuroplastyczności i o tym, dlaczego do szybkiego czytania pamięć fotograficzna nie jest konieczna.
Od czego zacząć
Niezależnie od tego, czy celujesz w czytanie fotograficzne, czy w solidne szybkie czytanie — ścieżka startu jest ta sama.
- Zmierz punkt wyjścia. Zrób test tempa czytania na szybkieczytanie.waw.pl — dowiesz się, ile słów na minutę czytasz dziś, i będziesz mieć do czego porównywać postępy.
- Trenuj oko. Wracaj do tachistoskopu na kilka minut dziennie — regularność działa tu lepiej niż długie, rzadkie sesje.
- Opanuj metodę. Kompletny trening technik czytania znajdziesz na kursszybkiegoczytania.pl.
A jeśli chcesz sprawdzić pozostałe elementy układanki: testy pamięci znajdziesz na mnemotechniki.pl, a testy czytania ze zrozumieniem na czytaniezezrozumieniem.pl.
Masz pytania? Rafał Wieszczycki, trener szybkiego czytania od 2007 roku — tel. 511 194 818, biuro@kursszybkiegoczytania.pl.